piątek, 18 listopada 2016

Wielkie odliczanie

Robić Kalendarz Adwentowy? Pominąć ten temat? Kupić gotowy klasyk  z czekoladkami i okienkami? Taki mieliśmy rok temu, kiedy mój - wówczas - dwulatek z wypiekami na twarzy otwierał codziennie jedno okienko i przed błyskawicznym pochłonięciem czekoladki oglądał jej kształt poznając tym samym nowe słowa, takie jak księżyc, choinka czy aniołek.

Teraz pomyślałam, że dodam trochę do tej magii oczekiwania i zamiast słodkich cukierków czekoladopodobnych włożę do woreczków różne drobiazgi. Wahałam się, wahałam, zastanawiałam i rozważałam za i przeciw. Sama idea ukrycia 24 pierdółek wydała mi się dość materialistycznym podejściem do tematu. No bo jak to? Synek dostanie 24 małe przedmioty, a potem jeszcze będziemy świętować Mikołajki? Do tego dojdzie Mikołaj w przedszkolu i upominki od rodziny? I wszystko to przed dużym Mikołajem, tym najprawdziwszym z prawdziwych 24 grudnia? Nie za dużo szczęścia na raz?

 
Idea wkładania cytatów, refleksji, opowiadań i mądrych zadań angażujących całą rodzinę dużo bardziej do mnie przemawia. Szkopuł polega na tym, że taki trzylatek jest jeszcze za mały na tego typu akcje. Nie zrozumie, nie podda się refleksji, wspólnemu pieczeniu pizzy czy zdobywaniu nowej wiedzy o tradycji Bożego Narodzenia i Adwentu. Tak więc 24 dobre uczynki, cytaty lub Adwentowe refleksje poczekają jeszcze trochę, a teraz czas oczekiwania uświetnimy sobie 24 pierdółkami.    

Jakimi? Otóż takimi:

- ludzik Duplo więzień  
- ludzik Duplo policjant
- mini-kalejdoskop
- gliniany kogucik do gwizdania napełniany wodą 
- drewniane jojo
- baloniki w motyw świąteczny
- figurka Boba Budowniczego    
- zielony dinozaur
- drewniana zakładeczka do naszych książek z bajkami  
- rękawiczki
- zawieszka na choinkę w kształcie ciastka-pierniczka
- zawieszka choinka


Kolejna dwunastka to jednak słodycze, ale znikoma ich ilość:

- batonik Kinder
- jajko niespodzianka
- cukierki galaretki
- mały rożek cukierkowy
- mieszanka krakowska (galaretki lepsze od czekolady)
- jabłko (najlepszy z cukierków!)
- mamba malinowa
- laska Świętego Mikołaja biało-czerwona
- laska Świętego Mikołaja zielono-biała
- malutkie opakowanie M&M's
- czekoladowy Mikołaj
- zmyłka w postaci tabletek do kąpieli barwiących wodę na kolorowo 

  
Z jednej strony durnostojki, z drugiej radość dla trzyletniego chłopca. Taki kalendarz zrobię jednak tylko w tym roku. Za rok spróbujemy już z rodzinnymi aktywnościami. Bo tak sobie myślę i przyznaję, że te pierdółki kupowałam trochę dla siebie samej. Miałam ogromną radość w wybieraniu tych drobiazgów. I nawet nie chodzi o rekompensowanie sobie braków z dzieciństwa (naprawdę niczego mi w dzieciństwie nie brakowało, choć wtedy nie robiło się takich kalendarzy, ewentualnie dostawało się przy odrobinie szczęścia wersję z okienkami z zagranicy). 

Chodzi o powrót do zaczarowanej krainy, kiedy było się dzieckiem. Choć uwaga - ważne, by z tym nie przesadzić. Bo ja nie chcę mieć potem zblazowanego, znudzonego dziecka, homo tabletis, co to ma wszystko, a nic, ale to nic go nie cieszy.  


A wiecie, skąd się wzięła tradycja Kalendarza Adwentowego? Z Niemiec. W dziewiętnastym wieku wieszało się codziennie od 1 grudnia jeden obrazek przedstawiający scenę z Biblii, scenę świąteczną czy związaną z narodzeniem Jezusa. Albo skreślało się codziennie jedną kreskę z kresek narysowanych kredą na drzwiach. Ewentualnie zapalało się 24 świece, codziennie jedną. 

Potem tradycja ewoluowała w obrazki do wycinania i naklejania. A ojcem Kalendarza Adwentowego w skomercjalizowanej wersji jest drukarz Gerhard Lang. Jako mały chłopiec nie mógł się doczekać Wigilii i pytał w kółko mamę - ile jeszcze? (Jak słynny kot ze Shreka - "Daleko jeszcze?"). Mama miała serdecznie dość, napisała więc na kartonie cyfry od 1 do 24 i przyczepiła po biszkopcie, by chłopczyk mógł jeść codziennie jedno ciastko i w ten sposób odliczać dni. A kiedy dorósł, w 1930 roku zaczął produkować własne kalendarze z czekoladkami.  

 
Obecnie coraz częściej  odchodzi się od materialistycznej wersji Kalendarza. Można kupić płyty z 24 czytanymi opowiadaniami o świętych, można dostawać refleksje i cytaty z Biblii w formie maila - codziennie  po jednej wiadomości. Można robić dobre uczynki, coś, co ma niematerialny wymiar i nie daje się wszechobecnemu konsumpcjonizmowi. Popieram. Ale to u nas dopiero za rok. Chwilowo zaszalejemy z 24 pierdółkami inaugurując tym samym  1 grudnia wielkie odliczanie. I jeszcze jedno -  samodzielnie zrobiony Kalendarz Adwentowy to wspaniała sprawa. Taki z pudełek po zapałkach, z rulonów, kolorowych papierów zbieranych długo i cierpliwie. W internecie znaleźć można pełno inspiracji, po prostu cuda wianki.  

Taki kalendarz zrobię za rok, to wspaniała inicjatywa. Teraz wystarczająco czasu zabiera mi projektowanie fotoalbumów i segregowanie zdjęć, co było dla mnie priorytetem. Więc wybaczcie, że poszłam na łatwiznę i kupiłam kalendarz w sklepie. Tchibo nota bene. Też urokliwy. DIY za rok. A na razie inne pomysły z książki poniżej.


Myślę już też powoli, jak ubierzemy choinkę. Tak wyglądała kilka lat temu u moich Rodziców. 


A jak to jest u Was? Robicie sami Kalendarze Adwentowe, kupujecie? Zaczniecie pierwszego grudnia wielkie odliczanie?

5 komentarzy:

  1. Powiem szczerze - pierwszy i ostatni kalendarz adwentowy zrobiłam jeszcze w przedszkolu dla mojego Najstarszego (obecnie jest dorosły!.Potem kupywaliśmy gotowce, na przykład z jajkami niespodziankami, bo......? Takie sobie Tim życzył i nie chciał żadnych majsterkowanych przez matkę. Jego dużo młodsi bracia też tak do tego podchodzą. W tamtym roku dostali kalendarze z Lego (Star Wars i Miniens). W tym roku kupiłam z czekoladkami i też to zostało przyjęte z aprobatą... ;) Wiesz, każdy do tego inaczej podchodzi. Co do odliczania, to bardziej odliczamy czas do świąt nie kalendarzami, tylko zapalaną kolejną świecą w każdą następną niedzielę adwentową... A to już wkrótce! Za tydzień pierwsza zabłyśnie u nas w domu i pojawią się pierwsze ozdoby w oknach (i nie tylko)....
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalendarz z pierdółkami będzie u nas tylko w tym roku. Na następne lata mam już inne pomysły, muszę je tylko realizować stopniowo - adekwatnie do wieku dzieci :-) Kalendarz z Lego też jeszcze przed nami :-) Najważniejsze, by odliczać rodzinnie, każdy na swój sposób, ale grunt, że razem :-) pozdrowienia :-)

      Usuń
    2. Adwentowe swiece to obowiązek:) uwielbiam kiedy płoną juz wszystkie:)

      Usuń
  2. Swietny wpis! I ta historia kalendarza adwentowego! Super sie czyta! Ja w ubieglym roku zrobilam Zosi kalendarz ze slodkosciami. Mam nadzieje ze i w tym roku mi sie uda.

    Choinke mieliście piekna. Ja juz nje noge sie doczekac naszej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotarłam do Twoich zeszłorocznych wpisów. Fajny zrobiłaś Kalendarz Adwentowy Córeczce rok temu. U nas drobiazgi, bo i tak synek za dużo je słodyczy i lepiej czasem dać cos innego. W Święta i tak dostanie tonę czekoladowych Mikołajów, dlatego teraz niech zamiast czekolady znajdzie kilka pierdółek.

      Usuń