wtorek, 22 listopada 2016

Rzecz o zabawkach

25 listopada obchodzimy Dzień Misia. Tego pluszowego, najukochańszego przyjaciela każdego dziecka. Zaczęłam rozmyślać o zabawkach. Nie ma bez nich dzieciństwa. Bo czy jesteście w stanie wyobrazić sobie dzieci bez lalek, pociągów, autek i piłek? Bez skakanek, klocków, hulajnogi czy puzzli? Bez tych wspaniałych towarzyszy dnia codziennego, świadków dziecięcego śmiechu, płaczu, nadziei i lęków? Bez pluszowego misia właśnie?

W dzisiejszych czasach dzieci są zalewane tonami zabawek. Interaktywne cuda, grające i gadające, skaczące, lub odpowiednio - szczekające, miauczące czy robiące siusiu. Wiecznie udoskonalane przez wielkich projektantów zabawek. Edukacyjne. 

Wspaniałe, inteligentne zabawki mające odkryć i rozwijać geniusza w naszych dzieciach. Na targowisku próżności, w dobie konsumpcjonizmu napiętego do granic możliwości możemy nabyć inteligentne odkurzacze czy inteligentne kremy, więc zabawki również muszą sprostać tym trendom i tak samo muszą być inteligentne. Multifunkcjonalne. Piszczące, kręcące się, uczące języka angielskiego już roczne maluszki, rozwijające absolutnie wszystkie talenty naszych pociech.

W tym natłoku plastiku, elektronicznych wynalazków bombardujących nasze skarby maksymalną ilością bodźców, w tym tłumie wspaniałych zabawek dwudziestego pierwszego wieku nadal najważniejszy jest mały skromny miś. Siedzi sobie niepozorny, a jednak niezastąpiony. A obok misia drewniana karuzela-pozytywka. Drewniane domki, tory, pchajka czy włóczkowe cudaki. Takie jak piesek Reksio dla mojego synka. Znajdzie go pod choinką. Towarzysz ukochanej małpki.


Kiedy będziecie kupować Waszym dzieciom zabawki na Święta i pobawicie się w Mikołaja, zanim kupicie modną lalkę czy kolejne plastikowe auto, zastanówcie się - jaka była Wasza ukochana zabawka w dzieciństwie? Moja - stary, poczciwy miś. A potem drewniane klocki, z których można było wymyślać tysiące budowli - zamki, wieże, domy, mosty. Żadne grające i gadające zabawki. Proste, rozwijające wyobraźnię, budzące pozytywne uczucia. Najlepsze. Innych nie było. I całe szczęście.



Zdaję sobie sprawę, że nie da się uniknąć zabawek z plastiku, a w przypadku starszych dzieci zabawek w duchu Minecraft, laleczek Monster High (nadal nie rozumiem szału na te paskudztwa), czy innych tego typu tworów. Nie mam nic przeciwko klockom Lego czy Duplo, przeciw Hello Kitty czy Krainie Lodu. W końcu ja też po raz tryliard któryś tam oglądam z synkiem choćby Auta i McQueena. Ale zawsze kupując kolejną zabawkę myślę - mniej znaczy więcej.

Bo dziecko znajdujące się w pokoju tonącym w zabawkach po chwili euforii szybko się znudzi. Zamarudzi i zgłupieje od tego nadmiaru. A dziecko z dwoma patyczkami zbuduje z nich samolot i będzie nim latać wysoko wysoko, aż do chmur, tam, gdzie otwierają się wrota do krainy fantazji. Niezmierzonej i wspaniałej. Wolnej od udziwnionych kreatur na baterie.

I jeszcze jedno - żadna, ale to żadna zabawka nie zastąpi dziecku nas. Czasu, który z nim spędzimy. Tak często o tym zapominamy ...


9 komentarzy:

  1. Ja chyba jestem matką z natury wredną bo z żelazną konsekwencją ZABRANIAM tych wstrętnych trupich lalek Nie rozumiem ich popularności zupełnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że zabraniasz. Tak jak ja zabraniam głupich kreskówek w stylu "uderzył go w głowę młotkiem i wyleciał mu mózg". A niestety spotykam się z takimi kreskówkami. Czasem trzeba być wredną matką :-)

      Usuń
  2. Dominiko, mieliśmy z Olcią ogromne szczęście. Dorastała w dobie ,,lalek -kościotrupów,, ale nigdy takiej nie posiadała, nie czuła potrzeby. Kiedyś podczas zakupów w dyskoncie pokazała mi ,,wampirka w brokatowym stroju ,,ze zdziwieniem zapytałam, czy chciałby taką lalę? Na co córka odparła z wytrzeszczonymi oczyma-A ty widzisz jak one są pomalowane ?...;)
    Teraz mamy ubaw z synka...Mikołaj ma mu przynieść autko ,,Zygzaka,, W życiu nie oglądał bajki, ale sąsiad ma taki mały samochodzik z oczami, którymi nigdy się nie dzieli podczas wspólnej zabawy...to ten ulubiony z najulubieńszych...Ot geneza;)
    Kupując zabawki wychodzę z założenia że to my kształtujemy w dużej mierze gusta Milusińskich. I zanim wyciągniemy kolejna ,,stówkę,, z portfela, warto się zastanowić czy to cena dziecięcego szczęścia, czy plaster na wyzuty sumienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilo, Ty tak wspaniale organizujesz czas Twoim Dzieciom, że żadne trupie lalki im nie w grożą. Całe szczęście! A McQueena lubimy, bo ta bajka ma morał- o pomaganiu, przyjaźni... Akurat Zygzak nie jest szkodliwy, choć męczy mnie oglądanie po raz n-ty i zabawa w wyścigi, dialogi z mężem znamy już prawie na pamięć :-)

      Usuń
  3. Jaki zyciowy wpis. Niby to tylko zabawki ale istotne jest, jakie sa TO zabawki. Bardzo trafnie wszystko ujelas. Czesto wymienialam Zosi zabawki. Od dluzszego czasu bawi sie tylko ulubionymi: Peppki, Lego, Baby Born. Obowiązkowo malowanki, ksiazki i puzzle. Niby tego niewiele, ale nie wyobrazam sobie, zeby bylo tego wiecej. Chyba by zgninela z tym gaszczu zabawek. Ale najwazniejsze ze jest dla mnie to, ze potrafi sie tak samo cieszyc, kiedy dostanie nowy zestaw z Peppa. Jak i kiedy dostanie kolorowane czy olowek.


    Dzisiaj Wasz dzien w przedszkolu. Powodzenia!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że zapamiętałaś o naszym Pasowaniu na Przedszkolaka :-) Poszliśmy wczoraj tylko na nie, synek ma męczący kaszel i siedzi ze mną w domu, ale na krótką uroczystość dostarliśmy i było to wielkie przeżycie. A już się bałam, że Pasowanie nas ominie. Zadziwia mnie, jaką dzieci mają świetną pamięć do wierszyków i piosenek. My się leczymy. A ja (nie) cierpliwie czekam na kolejny Twój wpis, a dziś robię racuchy z Twojego przepisu, mam wieką przyjemność w nadrabianiu starszych wpisów u Ciebie i spisywaniu tego, czym zainspirujesz. Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Dominiko, cieszę się, że pasowanie się udało! Dużo zdrówka dla Przedszkolaka! Kurujcie się na wizytę Świętego Mikołaja :)

      Pięknie Dziękuję Ci za dobre słowo - to niesamowicie motywuje :* Super, że racuchy przydały Wam do smaku :) Wypróbuj babeczki :) I ciasto bez jajek :)

      Dzisiaj pojawił się wpis o stroiku adwentowym. Na dniach będzie kalendarz. I grudniowe planowanie. Uwielbiam ten czas.

      Serdecznie Was pozdrawiam i wracam zachwycać się zdjęciami Synków i zabawek. Zosia obecnie bawi się drewnianą kolejką, jest świetnie wykonana, Lidl zaskakuje pozytywnie.

      Znów się rozpisałam :p Ściskam!

      Usuń
  4. Żeby wwszyscy rodzice byli tak mądrzy, jak Ty... :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz rozumiem dlaczego zależało Ci abym przeczytał ten post. Ostatni akapit to "message in the bottle" dla mnie. Chytre ale jak zwykle słuszne ...

    OdpowiedzUsuń