piątek, 1 listopada 2019

Umilanie jesieni - już listopad


Umilanie jesieni to jedno z moich ulubionych zajęć. Jesień nie musi być szarą, smutną i depresyjną porą roku, zwłaszcza w trudnym dla nas, bo ciemnym i dłużącym się listopadzie. Narzekanie nic nie da, naprawdę można (i wręcz trzeba!) pokochać jesień – z opadającymi liśćmi, przyrodą szykującą się do zimowego snu i nastrojem zadumy. Mam na jesień wiele sposobów, ale moje najbardziej sprawdzone to:

Picie aromatycznych herbat z pigwą, syropem imbirowym, malinowym, miodem i innymi dodatkami/przygotowywanie dobrego grzanego wina/gorącej czekolady z piankami.



Książki, książki, książki! Wkrótce znowu pojawi się wpis o trzech kolejnych, które zaczynam czytać, choć nie będą to te ze zdjęcia poniżej.




Koce, szale, swetry i pledy. Słowem - otulanie.

Dekoracje jesienne w mieszkaniu. W tym projekty DIY, czyli Zrób to sam. Hand made (jak te przeurocze materiałowe dynie – zrobione akurat przez moją mamę, ale ja też mam zamiar wkrótce podziałać). 



Dużo spacerów po lesie, robienie zdjęć i chodzenie po szeleszczącym dywanie z opadłych liści.




Świętowanie Halloween. Nie tylko 31 października, ale jeszcze w listopadzie towarzyszą nam dekoracje w postaci trupich główek, szkieletów, nietoperzy, pająków czy miłych duszków. Oswajanie przemijania i refleksje nad ulotnością życia oraz tajemnicą śmierci będą mi towarzyszyły przez cały listopad.




Wycieczki poza miasto i spędzanie czasu na świeżym powietrzu tak długo, jak pogoda na to pozwala (choćby wizyta na farmie dyń).



Coroczny rodzinny kociołek z ogniska i święto pieczonego ziemniaka (jedyny taki wyjątkowy i niepowtarzalny smak kartofli).




Potrawy z dyni (ciasto z dyni, placki, tarta, zupa – koniecznie w towarzystwie imbiru, cynamonu i mleka kokosowego). Do tego niezawodne ciasto marchewkowe.

Dbanie o aktywność nie mniej niż trzy razy w tygodniu - każdorazowo po godzinie – ruch wyzwala endorfiny. Mimo, że jesień sprzyja spowolnieniu i zaleganiu na kanapie, trzeba się przemóc i pójść na zajęcia – organizm nam potem za to szczerze podziękuje.

Moje ulubione obserwowanie przyrody, malowniczo przygaszonych kolorów. 




Świece zapachowe (korzenna śliwka, pomarańcza, cynamon, figa, karmel, kardamon, czekolada). Do tego oświetlanie domu lampkami ledowymi. 

Porządki w szufladach, zdjęciach, czasopismach, garderobie i dziecięcych zabawkach. Gorsza aura sprzyja zaszyciu się w czterech kątach i porządkowaniu przestrzeni. Temat powraca do mnie co jakiś czas jak bumerang i jeszcze długa droga przede mną, ale małymi kroczkami będę pozbywać się nadmiaru rzeczy wszelakiej maści. 

Dobry film (ostatnio obejrzany z tych włoskich – "A casa tutti bene" – polecam!)




Poza tym listopad to zdecydowanie miesiąc seriali. Zazwyczaj nie mam na nie czasu, ale teraz właśnie kilka zamierzam obejrzeć lub do nich wrócić. Ostatnie lata to prawdziwy wysyp nowych produkcji. W planie jest więc Black mirror oraz powrót do starego dobrego Przystanku Alaska (kocham Chrisa o poranku!) oraz serialu Rzym. No i przyznaję się - oglądam polsatowskie Przyjaciółki - lubię śledzić perypetie tych babeczek, naprawdę! Seriale w listopadzie to dla mnie zdecydowanie plan idealny.



Przygotowywanie prezentów świątecznych w listopadzie (to najlepszy czas, by zapakować starannie podarunki i niespiesznie wybrać, co kto dostanie - w ten sposób grudzień powitam na spokojnie, gotowa na dekorowanie mieszkania, gotowanie, sprzątanie i oddanie się przedświątecznym refleksjom przy lekturze otulających niczym koc powieści w klimacie choinki i piernika, które uwielbiam).

Muzyka – dużo muzyki. Śpiewanie, granie, przygotowywanie świątecznych piosenek i kolęd, wieczorne słuchanie muzyki. Tworzenie własnej zimowej playlisty.

Przygotowywanie kalendarza adwentowego dla dzieci.

Domowe SPA.

Pisanie, uspokajanie i porządkowanie myśli. Przygotowania do napisania własnego opowiadania. 

Planowanie. Wypisywanie celów, pomysłów, szykowanie planerów i notesów na nadchodzący nowy rok. Kalendarzy mam kilka i kocham w nich notować wszystko, co mi w sercu, duszy i głowie gra. Ile niezapisywanych pomysłów najzwyczajniej w świecie ucieka! A szkoda. Poza tym pisanie motywuje i inspiruje, a jesień sprzyja sięgnięciu po pióro (no, może nie dosłownie pióro, choć kto wie, kurs kaligrafii gdzieś tam mi od jakiegoś czasu chodzi po głowie).



Wizyta w teatrze. Koncert, kabaret, lekki spektakl – lada dzień czeka nas wieczór z kabaretem Hrabi i niezawodną Joanną Kołaczkowską. Już nie mogę się doczekać zobaczenia ich na żywo. 

Spotkania, rozmowy, spotkania, rozmowy, spotkania. Mogłabym tak w nieskończoność. 

Rodzinne seanse filmowe na rzutniku. Koniecznie w towarzystwie miski z maślanym popcornem.

Nauka i utrwalanie języków. U mnie intensywniejsze niż latem czytanie zaległych książek po włosku - obecnie na tapecie Cecilia Ahern i "Il dono" - "Podarunek". 

Planowanie wakacji, przeglądanie ofert i cen na lato. To daje energię i kopa. 

Porządkowanie zdjęć, tworzenie fotoksiążek. 

Życie zgodnie z mottem: Keep calm and love autumn.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz