piątek, 7 kwietnia 2017

Święty Padre Pio z Pietrelciny


Wspominam pobyt na Sycylii. Przed oczami mam nie tylko błękit morza i sycylijską ceramikę. Nie tylko trójnogą postać Triscele - symbol wyspy. W głowie od razu pojawia się co krok widoczny wizerunek Ojca Pio. 

Dziwny Święty. Urodził się w 1887 roku małym miasteczku Pietrelcina na południu Włoch. Nazywał się Francesco Forgione. Od małego przejawiał niezwykle zdolności. Ponoć już jako pięciolatek miewał wizje - objawiali mu się Jezus, Maryja, a nawet dręczył go Szatan. W 1903 roku przystąpił do nowicjatu kapucyńskiego. "Proszę Pani, Pani syn jest dla nas zbyt dobry. Nie ma wad i przestrzega reguły lepiej niż my" - takie słowa usłyszała matka Francesco od przełożonego zakonu.

Ojciec Pio - mistyk, egzorcysta, stygmatyk, święty, zakonnik. Cudotwórca. 

Oszust? Mitoman? Histeryk?

Ponoć posiadał zdolność bilokacji - przebywania w dwóch różnych miejscach jednocześnie. Świadczą o tym relacje wielu osób. Posiadał także dar lewitacji - unoszenia się nad ziemią. Jego ciało wydzielało piękny zapach - róż, fiołków, żonkili oraz lilii - te ostatnie są symbolem uzdrawiania. Wielu świętych - uzdrowicieli przedstawianych jest właśnie z tymi kwiatami.

Uzdrawiał, wskrzeszał i pomagał chorym lecząc ich z wszelkich schorzeń. O tym również można znaleźć wiele relacji. Podobno pewien niewidomy człowiek z Lecco przyszedł do niego i poprosił o uzdrowienie choćby tylko jednego oka. Zakonnik odmówił modlitwę, a po jakimś czasie ów człowiek wrócił mówiąc, że faktycznie widzi tylko na jedno oko. "Ach tak? Widzisz tylko na jedno oko? Niechaj to będzie dla ciebie nauczką. Nigdy nie wolno zakreślać granic miłosierdzia Boga. Proś Go zawsze o największą łaskę" - pouczył go Ojciec Pio.

Będąc bardzo słabego zdrowia otrzymał pozwolenie od Stolicy Apostolskiej na wcześniejsze święcenia kapłańskie, gdyż lekarze byli zdania, że jego dni są policzone. 

W 1918 roku doznał zjawiska transwerberacji - przebicia ciała ognistą strzałą przez niebiańską postać.

W latach 1917-1918 powołany do służby wojskowej został z niej zwolniony z powodu bardzo złego stanu zdrowia.

Całe życie chorował - kamienie nerkowe, zapalenie żołądka, nieżyt nosa, przepuklina pachwinowa, wysiękowe zapalenie opłucnej, torbiele, wrzody, gruźlica to tylko "nieliczne" ze schorzeń, na jakie cierpiał przez całe swoje życie.

Skromy, radosny, pobożny, cnotliwy, łagodny. Kłamliwy, rozwiązły, dziwny, niemoralny, histeryczny, ograniczony umysłowo i chory psychicznie. Różne źródła różnie go opisują.

Obdarzony tyloma charyzmatami zakonnik (charyzmaty - cudowne zdolności, dary Ducha Świętego) ściągał na odprawiane przez siebie msze ludzi z całego świata. Według wielu źródeł spowiadał po 16 godzin dziennie - tak wielkie kolejki wiernych ustawiały się do niego.

Nic dziwnego, że już po pierwszych stygmatach, które pojawiły się na ciele przyszłego świętego w 1911 roku kościół (czytaj: Watykan i Święte Oficjum) zaczął badać ich wiarygodność. Wielokrotnie przesłuchiwano zakonnika, badali go lekarze. Osądzano Ojca Pio o celowe stosowanie substancji - kwasu karbolowego i weratryny, które miały wywoływać rany na jego dłoniach i stopach. "Być może Ojciec Pio będzie w przyszłości świętym, ale w tej chwili to fantasta, odarty z pokory, stosujący perfumy, które dostaje w prezencie od bigotek" - napisał o nim jeden z wysłanników Watykanu.

W związku ze skandalami, plotkami i całym zamieszaniem wokół jego osoby, Ojciec Pio nie mógł przez jakiś czas odprawiać mszy ani spowiadać.

Między 1920 a 1960 rokiem dziesiątki mniej lub bardziej uprzedzonych wysłanników Stolicy Apostolskiej przybywało do San Giovanni Rotondo, by prowadzić śledztwa. Ojciec Pio stał się tym samym jedną z postaci najczęściej przesłuchiwanych w tysiącletniej historii kościoła katolickiego. Poddawano go licznym badaniom i ekspertyzom psychiatrycznym.

Podejrzewano go o histerię, choroby psychiczne, niezwykłą zdolność doprowadzania do patomimii - procesów psychosomatycznych, które za sprawą autosugestii miały mieć moc wywoływania ran na jego ciele.

Liczne podejrzenia o oszustwa i śledztwa z jednej strony, z drugiej zaś uwielbienie przez coraz większą rzeszę wiernych z całego świata. Pierwszy artykuł o Ojcu Pio i jego stygmatach ukazał się w prasie w 1919 roku i tak fama o jego osobie rozprzestrzeniała się coraz dalej i dalej.



Niezwykle ciekawa postać, bardzo czczona we Włoszech. Jeden z najsłynniejszych świętych XX wieku. Na Sycylii co krok widziałam figury Świętego, obrazki z jego wizerunkiem u sprzedawcy gazet czy kierowcy autokaru. Zresztą czytając włoskie gazety, wielokrotnie napotkałam się z relacjami współcześnie żyjących opowiadających o cudach, jakie ich spotkały po modlitwach kierowanych do Ojca Pio. I to nie tylko w plotkarskim czasopiśmie Gente oraz Oggi, ale w Corriere della sera i La Repubblica również. Słychać było co jakiś czas o wznawianych nowych śledztwach w sprawie rzekomej świętości - o badaniach lekarzy, grafologów (analizujących listy Ojca Pio), przeszukiwaniach archiwalnych dokumentów i analizach spisanych relacji świadków - kres licznym dochodzeniom położyło dopiero oficjalne ogłoszenie Ojca Pio świętym przez naszego Papieża w 2002 roku.

Nie tylko na Sycylii widać, jak bardzo czczony jest Padre Pio. W miastach i miasteczkach na południu, o Pietrelcinie, gdzie się urodził i o San Giovanni Rotondo, gdzie służył w klasztorze nie wspominając. Medaliki z wizerunkiem świętego, kubki, magnesy na lodówkę, książki, breloczki, figurki wszelakiej wielkości z drewna, gipsu, plastiku. Obrazki, kalendarze, komiksy (!), broszki, torebki i T-shirty. Prawdziwy biznes. Nie wspominając o onoranze funebri - domach pogrzebowych nazywanych bardzo często imieniem świętego. I o setkach parafii, którym patronuje.

W 2002 roku głośno było o figurze świętego w Messynie na Sycylii - podobno płakała ona krwią. Co jakiś czas można zresztą usłyszeć o podobnych cudach (mistyfikacjach?) we włoskich miastach, miasteczkach i mieścinkach.

Oprócz Papieża Jana Pawła II, Świętego Franciszka z Asyżu, Świętego Antoniego z Padwy i Świętej Katarzyny z Sieny to właśnie Padre Pio jest najbardziej znanym i czczonym we Włoszech świętym. Prawie każda mieścina ma figurę tego świętego. Spotyka się jego wizerunek placach i placykach, na podwórkach. W niszach budynków. W maleńkich miasteczkach i mieścinach. Również w stolicy, blisko rzymskiego Koloseum - w sąsiadującej z monumetnalną budowlą uliczce.

Jakby tego było mało - Padre Pio jest obecny nawet pod wodą - obok wysepki Gli Scoglietti leżącej w Archipelagu Wysp Tremiti znajduje się jedno z najbardzej znanych we Włoszech miejsc do nurkowania. Właśnie tam, w morzu zatopiona została kilkumetrowa figura świętego stanowiąca atrakcję dla nurków.


Źródło: Internet
Pietrelcina, gdzie się urodził i San Giovanni Rotondo, gdzie spędził swoje życie są celem pielgrzymów z całego świata. Z jednej strony jesteśmy świadkami wznoszonych do świętego modlitw i próśb o wstawiennictwo, z drugiej widzimy pstrokate kramy i wystawy pełne gadżetów z Padre Pio - do wyboru do koloru. Biznes się kręci, a święty jest jednym z najbardziej znanych nie tylko na Półwyspie Apenińskim. 


W chwili śmierci zakonnika wszystkie stygmaty, które miał on na ciele przez ponad 50 lat zniknęły w niewyjaśniony sposób nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Do tej pory nauka ani medycyna nie potrafią wytłumaczyć tego zjawiska, a podejrzenia o neurotyczną martwicę mnogą skóry zostały podważone. Lekarze badający zakonnika po jego śmierci stwierdzili w jego ciele całkowity brak krwi (!)

Zakonnik zmarł w 1968 roku. Na jego pogrzeb przybyło ponad 100 tysięcy wiernych. W 2002 roku Papież Jan Paweł II kanonizował Ojca Pio, który dla wielu już za życia był święty. Naszego Papieża łączyła z Ojcem Pio niezwykła duchowa więź, spotkali się w 1948 roku. Więź ta miała spory wpływ na przyspieszenie blokowanego przez lata procesu kanonizacyjnego Padre Pio.

Legenda stygmatyka z Pietrelciny żyje nadal, blisko pół wieku po jego śmierci.

Do tej pory nie wyjaśniono tajemnicy stygmatów oraz (rzekomo) cudownych zdolności kapucyna. 

I niech tak zostanie.

P.S. Pisząc ten tekst korzystałam z książek: Irena Burchacka "Ojciec Pio. Stygmatyk. Mistyk. Cudotwórca" oraz Saverio Gaeta. Andrea Tornielli "Ojciec Pio - Święty czy oszust? Prawda o zakonniku ze stygmatami". Ta ostatnia została napisana przez dwóch znanych włoskich watykanistów. Polecam poczytać, bardzo ciekawe lektury.

7 komentarzy:

  1. Z zapartym tchem czytałam... Teraz już wiem, jaką kolejną biografię chcę przeczytać. Napisałaś w tak interesujący ale i intrygujący sposób, że chce się więcej wiedzieć o Ojcu Pio. Dziękuję Ci za ten wpis, Dominiko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle jest różnych ciekawych biografii, tyle różnych życiorysów i historii. U mnie też czeka niezła kolejka do przeczytania, tymczasem zajęłam się wielkanocnymi przygotowaniami, niebawem będzie o dekoracjach :-)

      Usuń
  2. Przyznam ,że chodź wizerunek Ojca Pio jest mi dobrze znany, to niestety dokładnej biografii świętego nie znałam. Czas nadrobić zaległości, w ramach osobistych rekolekcji.
    Dziękuję za polecone tytuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto czasem przeczytać biografie świętych. Mnie to uspokaja i uczy właśnie w ramach osobistych rekolekcji, jak napisałaś :-) pozdrawiam :-)!

      Usuń
  3. Faktycznie, pełno tu u nas wizerunków Ojca Pio, ale w sumie to nie tylko jego. Sycylijczycy w szczególności mają takie upodobanie, żeby mieć świętego od wszystkiego :)
    Sama często się zastanawiałam jak to na prawdę było z Padre Pio. Ciekawy artykuł, skuszę się na książkę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny post! Pozdrawiam już świątecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, świetne fakty, o większości nie miałam pojęcia! A cytat o ograniczaniu Bożego Miłosierdzia warty zapamiętania...

    OdpowiedzUsuń