środa, 21 grudnia 2016

Włoska migawka - 5

Ubolewam bardzo - moje zdjęcia z Bolonii zaginęły, przeszukałam bezskutecznie każdą płytę i każdy kąt. W związku z tym niestety chwilowo nie mogę napisać o tym mieście. Bo co to za wpis bez obrazów. Jak caprese bez bazylii ... Oby się znalazły, bo miałam naprawdę ciekawe ujęcia i jeśli straciłam je bezpowrotnie ... Jednak wolę myśleć, że się jeszcze odnajdą. Tymczasem z serii Włoska migawka - zachód słońca nad dachami Rzymu. Nigdzie zachodzące słońce nie wygląda tak pięknie. Wiem wiem, jestem stronnicza, ale miłość do Wiecznego Miasta jest nieuleczalna, dozgonna i jedyna. Bo Rzym taki właśnie jest. Jedyny.


2 komentarze:

  1. Pokrewne duszo! Ha także kocham wieczne miasto. Mam kilka powodów ale najpiękniejszy to słowa mojego męża pod fontanną Di Trevi, gdy mi się oświadczył. "Aby nasza miłość była piękna i wieczna jak to miasto" Ach wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudne oświadczyny. Jak tu nie kochać Rzymu :-)? Życzę Wam, byście tam kiedyś wrócili-monety mam nadzieję wrzuciliście do fontanny ;-)

      Usuń