wtorek, 30 października 2018

Włoska książka - 10


Tak wiele mam książek włoskich autorów na półkach, a właśnie do mnie dotarło, że to dopiero dziesiąty wpis z tego cyklu. Przed rozpisywaniem się na temat włoskiej literatury powstrzymuje mnie tylko fakt, że nie prowadzę bloga typowo czytelniczego.

Dziś polecę Wam Łzy pajaca (Il senso del dolore) autorstwa Maurizio de Giovanni. To pierwsza książka tego autora przetłumaczona na język polski. Cykl kryminalny jest bardzo znany we Włoszech, podobnie jak cała seria o komisarzu Montalbano pióra Camilleri (o jego książkach wkrótce). Tłumaczenie Macieja Brzozowskiego od razu skradło moje serce. To ten sam, który napisał dwie wspaniałe książki: Włosi-życie to teatr i Boskie. Włoszki, które uwiodły świat. Dobre tłumaczenie do więcej niż połowa sukcesu każdej książki.

Przyznaję-najpierw urzekła mnie okładka. A ponieważ lubię kryminały, bez wahania zakupiłam tę pozycję.

Do niedawna nie zdawałam sobie sprawy z faktu, że istnieje odrębny gatunek kryminału zwany kryminałem retro. Zdarzało mi się przeczytać jakąś historię z zagadką morderstwa osadzoną w epoce dorożek, cylindrów, brukowanych uliczek i niemego kina. To były właśnie kryminały retro-osadzone w dawnych czasach.

Tu miejscem akcji jest Neapol lat trzydziestych i komisarz Ricciardi pracujący w faszystowskiej policji. Odludek, samotnik naznaczony jest cierpieniem i dziwnym darem, a raczej przekleństwem - widzi zmarłych tragiczną śmiercią w ostatnich chwilach ich życia i odczuwa ich ból.

Wątek metafizyczny, lekko niepokojący klimat i zagadka morderstwa wybitnego, sławnego na całe Włochy tenora Arnolda Vezziego (ulubieńca Duce) w gmachu opery San Carlo skradnie Wam ze dwa wieczory. Przewracając kolejne strony poznacie mnóstwo różnych postaci i będziecie mieli możliwość zajrzenia za kulisy teatru dowiadując się tym samym kilku faktów choćby o operze Pagliacci - słynnych Pajacach Leoncavalla. Przepadniecie.

Czytając tę historię posłuchajcie koniecznie słynnej arii z Pagliacci - to ta sama, której fragment wykorzystał miłośnik opery Freddie Mercury w swojej piosence It's a hard life. Przepiękna! 

Gwarantuję Wam, że zanurzycie się w magicznym świecie opery i przeniesiecie do Neapolu lat trzydziestych zapominając o świecie wokół. Bo Łzy pajaca mają swój niepowtarzalny klimat.

Książka na maksymalnie kilka jesiennych wieczorów. Warta przeczytania. Najlepiej ze słynnymi ariami operowymi w tle. Ja już wypatruję tłumaczenia dalszych części, bo takowe obiecuje wydawca. A jeśli jednak nie dotrzyma słowa i kolejne części poświęcone śledztwom komisarza Ricciardiego nie ukażą się w Polsce .... zakupię w ciemno kilka tomów serii w oryginale.

To co, odgadniecie kim jest morderca? Tym razem miałam słuszne podejrzenia, choć przyznaję, że rzadko kiedy rozwiązuję zagadkę kto zabił.

PS. Na uwagę zasługuje ciekawe w swojej konwencji zakończenie, i nie mam tu akurat na myśli rozwiązania zagadki kryminalnej. Nic jednak więcej nie napiszę, może sami sprawdzicie.
PS.2 Po włosku kryminał to po prostu giallo (żółty) - od takiego koloru okładek popularnej serii kryminałów wydawanych przez wydawnictwo Mondadori.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz