środa, 22 lutego 2017

Lekcja uważności

Post mogłabym zatytułować "Odkrycie". Moje własne, prywatne. W 2014 kupiłam książkę, która wtedy właśnie trafiła do księgarń. Powieść położyłam na stosie książek do przeczytania. I tak się jakoś złożyło, że przeczytałam ją dopiero teraz.

Porównywana do "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert, "Projektu szczęście" Gretchen Rubin czy "Przez 10 minut" Chiary Gamberale jest jak uczta dla duszy. Swoją drogą dziwne porównania, bo każda z tych książek jest inna, jedynym ich wspólnym mianownikiem jest poszukiwanie szczęścia.


Bohaterką "52 tygodni" jest prawie 35-letnia Majka, mająca udane życie, do którego jednak wkrada się rutyna. Ilu z nas żyje w schemacie praca-dom-wieczorna telewizja? Ilu z nas czuje się "trybikiem w machanizmie koła zębatego", jak swoją egzystencję określa bohaterka powieści? 

Dlatego Majka postanawia coś zmienić i przez 52 tygodnie, do swoich 35-tych urodzin będzie każdego tygodnia robiła coś nowego, odkrywczego, inspirującego, łamiącego schematy i sztywne ramy codziennej rutyny.

"52 tygodnie" to debiut Ludmiły Piaseckiej. Według mnie bardzo udany.

Co robi bohaterka? Zamienia samochód na rower, jest wolontariuszką na dziecięcym oddziale onkologii, wciela w życie couchsurfing (wcześniej nie wiedziałam, co to takiego), pracuje w schronisku dla zwierząt, zamraża na tydzień portfel, na Święta sama robi rodzinie prezenty, spędza Boże Narodzenie i Sylwestra w górach, ogranicza oglądanie telewizji, pisze prawdziwe listy, wraca do książek z dzieciństwa, kupuje obiad potrzebującemu i słucha jego historii, bierze udział w turnieju szachowym, odwiedza second handy, by ominąć szerokim łukiem wyprzedaże w świątyniach konsumpcji ...

Pomysłów w książce jest znacznie więcej. 52. Niektóre bohaterka z sukcesem wciela w życie, inne kończą się niepowodzeniem. Jest śmiech i łzy, jak to w życiu. Jest jeszcze coś - poezja w prozie. Język specyficzny, charakterystyczny, jakby malowany pędzlem. Niezwykle plastyczny. Jest niespieszność i refleksja. 


Ilu z nas jest bezwolnymi robotami? Zapomina o pięknych rzeczach, które nas otaczają, o zachwycie, prostocie? Ilu z nas zamienia uważność na pułapkę konsumpcjonizmu i na bylejakość?

Kilka cytatów i sformułowań z książki:

"Odsączać z codzienności codzienność".
"Sączyć czystą esencję chwili".
"Świętować zwykłe wieczory, banalność zmieniać w uważność".
"Rzeczywistość dzieje się zawsze najpierw w naszej głowie".
"Zwyczajność należy celebrować. Trzeba czasem wyściubić nos z wygodnej przewidywalności dnia powszedniego".
"Zaiste, codzienność składa sie z drobnych, prostych gestów. Można nimi wywołać wojnę albo ogrzać czyjeś serce".
"Nasza codzienność nie jest poczekalnią".
"Żyjemy w czasach przegadanych. Faszerujemy się tonami słów, aż do odruchu wymiotnego. Czy kiedykolwiek przychodzi nam do głowy, że trzeba też nauczyć się słuchać?"
"Patrzeć życiu prosto w twarz. Nie przeczekiwać. Nie upychać dni po kieszeniach. Pozwolić szczęściu wygramolić sie na światło. Tylko tyle? Tylko".
"Kiedy myślę o swoim szczęściu, widzę mozaikę codzienników. Zbiór rzeczy małych".

Podobny tytuł ma blog Ludmiły Piaseckiej. W pięćdziesiątym tygodniu bohaterka książki zakłada bloga. Historia rzeczy małych. Blog jednocześnie Majki z powieści, jak i autorki. Pisany dla siebie samej, prawie nikomu nieznany. Zajrzyjcie koniecznie i zadumajcie się. Na początek wybrałam trzy wpisy do zapoznania się: z 02.02.2014, 30.03.2014 i 15.10.2015. Cytat z bloga: "Szczęście można mierzyć chęcią nieposiadania. Im mniej masz, tym więcej jest w tobie. Wolności. Przekory. Zachwytu".


Wracając do książki. Jest jak ożywczy deszcz. Jak kubek ciepłego mleka z miodem. Jak aromatyczna herbata. Jak idealna lekcja uważności. Odsączania niezwykłości ze zwykłości. Niesamowite jest to, że chciałam sfotografować tę książkę na pięknym talerzu. Bo jej treść jest strawą dla ducha. Punktem wyjściowym do rozmyślań, refleksji. Jakie było moje zdumienie, gdy zobaczyłam na fan page'u autorki właśnie takie zdjęcie! 

Ludmiła Piasecka
Smacznego, skosztujcie tej powieści, smakujcie powoli i z uwagą, naprawdę warto. Zainspirować się pomysłami, wcielać w życie, modyfikować, dodawać własne.

Książka jest wspaniałą lekcją uważności. U-ważności. O tym, co naprawdę ważne. Tak potrzeba uważności w naszych czasach. Książka dla większych i mniejszych korpoludków, jakimi jesteśmy.


"Próbują wmówić ci, ze szczęście jest sumą transakcji. Wszędzie ktoś próbuje ci je sprzedać. W szeleszczącym celofanie. Z dostawą do domu, dwadzieścia cztery godziny na dobę. A przecież szczęście nie jest zapakowane w pudełko. Nie można go podać na tacy. Nie myśl, że na nie zasłużysz, jeśli będziesz jeszcze więcej pracować, jeszcze więcej zarabiać, jeszcze więcej się uczyć. Nikt ani nic nie zdoła ci go zagwarantować. Do szczęścia potrzebujesz jedynie swojej zgody. Tylko ty jesteś w stanie je w sobie obudzić. Nieistotne, CO robisz, liczy się, JAK to robisz. Nie pamiętasz? To rzeczy małe są arcydziełami".

Radości z rzeczy małych. Uważności i zachwytu nad codziennością, "parzenia esencji chwili" Wam życzę. Nieważne, czy poprzez pisanie, taniec, medytację, malowanie, czytanie, fotografię czy inne uszczęśliwiające nas działania.

Pani Ludmiło, dziękuję za wielkie inspiracje i wspaniałą książkę.

13 komentarzy:

  1. Wspaniała recenzja. Każda z nas odnajdzie pewnie w tej historii swoje własne tęsknoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tęsknoty trzeba przekuwać w działanie :-)! Pozdrowienia :-)

      Usuń
  2. Każdego tygodnia robić coś nowego, inspirującego? Właśnie tego potrzebujemy w życiu :) A przynajmniej ja właśnie teraz tego potrzebuję... :) Zainspirowałaś mnie!

    Serenity.Wanderlust.Marriage.
    www.sewama.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo "lepiej żałować czegoś, co się spróbowało, niż żałować, że się tego nie spróbowało" :-)

      Usuń
  3. Świetny post, ksiązki lądują na liście do kupienia !!!! Z trzech wymienionych czytałam tylko pierwszą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto przeczytać tego rodzaju książkę :-)

      Usuń
  4. Chyba podsunęłaś mi pomysł na kolejną książkę :) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  5. A dopiero co odebrałam zamówienie z księgarni! Nie znam żadnej z wymienionych przez Ciebie książek i juz wiem ze musze to zmienic! Dopisuję do listy! Dziękuję za inspirację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz potem koniecznie, co kupiłaś :-) Chętnie zainspiruję się tym, co aktualnie czytasz :-)

      Usuń
    2. Już pracuję nad tym. Będzie kolejny wpis z cyklu Łowca okazji.

      Pozdrawiam:*

      Usuń
  6. ta Majka nie ma dzieci , zgadłem ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla chcących przeczytać - bohaterka ma dzieci, absorbującą dwójkę dziewięcioletnich bliźniaków. Fajne w książce jest to, że w sporą ilość pomysłów angażuje właśnie swoje dzieci lub całą rodzinę :-) Taki dowód, że z dziećmi też się da :-)

      Usuń