poniedziałek, 3 lipca 2017

Witaj lipcu

Dopiero co był maj, obłędnie pachniały bzy. Dopiero co był czerwiec i truskawki na tysiąc sposobów. Nagle patrzę w kalendarz, a już zaczął się lipiec. Pół roku minęło nie wiadomo kiedy. 

Witaj lipcu!


W sierpniu będzie rok odkąd prowadzę ten blog. Przygotowałam już z tej okazji małą niespodziankę.

Faktem jest, że nie mam czasu zabiegać o czytelników, mniejszy tu ostatnio ruch. Cieżko mi z intensywnej doby wykroić jeszcze czas na aktywne przebijanie się w blogosferze - przy dwóch ruchliwych chłopaczkach i intensywnym życiu zawodowym blog schodzi na dalszy plan. A raczej schodzi na dalszy plan pokazywanie się w różnych miejscach w sieci w taki sposób, by ludzie tu trafili.

Z drugiej strony nie piszę dla setek wejść, piszę po prostu. Z potrzeby chwili, serca oraz duszy i niechaj tak zostanie. Ostatnio mniej komentuję na blogach innych, mniej zostawiam swoich śladów. Niech więc trafia w moje skromne progi ten, kto ma tu trafić. Zmiany na blogu nastąpią, ale jesienią.

A najważniejsze jest szczęście i życie zgodne z definicją:


Tymczasem nadszedł luglio. Czerwiec był miesiącem samych dobrych wydarzeń.

1. Wygrałam bilety do Magicznych Ogrodów na blogu Kamili. Jeśli jeszcze nie znacie Jej bloga, zajrzyjcie koniecznie.
2. Zmieniłam błyskawicznie pracę, zmieniam ścieżkę zawodową, wyznaczyłam sobie nowe cele, powoli będę teraz konsekwentnie do nich dążyć. Priorytetem pozostanie język włoski i dążenie do jak najczęstszego używania go.
3. Przeczytałam kilka książek motywacyjnych. Takich nigdy za dużo.
4. Miałam fajne spotkania z pozytywnymi ludźmi.
5. Wpadło mi do głowy sporo pomysłów na blog.
6. Poznałam przez Skype'a Monikę Juniewicz - niezwykle sympatyczną, pozytywną i mądrą kobietę. Zajrzyjcie tutaj.
7. Otrzymałam maila od Pani Małogosi Matyjaszczyk. W ogóle jakoś więcej otrzymuję pozytywnych znaków od czytelników poza samym blogiem, ale to chyba dobrze. Zawsze na pierwszym miejscu będę stawiała kontakt bezpośredni.
8. Przemyślałam metody nauki języka włoskiego na przyszłość, o czym pewnie wkrótce napiszę.
9. Wzięłam udział w przedszkolnym teatrzyku rodziców i pikniku rodzinnym zamykając tym samym wspaniały pierwszy rok mojego przedszkolaka.
10. Mam dużo energii i planów na drugą połowę roku, ale o tym w swoim czasie.

Mam nadzieję, że u Was podobnie - planujecie, realizujecie marzenia i czerpiecie z bycia tu i teraz ile tylko się da.


Lipiec to czas wakacji, ale nie dla wszystkich. Nie każdy wyjeżdża akurat latem. Nie każdy może. 
Spróbujcie popodróżować choć mentalnie, choćby to było tylko palcem po mapie. Od tego zaczynają się małe marzenia, które potem ewoluują w wielkie projekty.

Sycylia, widok na morze w miejscowości Gioiosa Marea
Liczy się ciągła motywacja, praca nad nią, bo przy gorszych momentach ona maleje. Ważne, by ją podlewać naszymi pasjami, marzeniami, celem, który mamy ciągle przed oczami.

A skoro o motywacji mowa, poniżej kilka książek, które mnie ostatnio zainspirowały, nauczyły czegoś nowego bądź przypomniały o tym, co tkwi w nas gdzieś głęboko, a co pędem codzienności zabijamy bądź zagłuszamy.

1. Richard Paul Evans. Drzwi do szczęścia. Uwielbiam książki tego autora, często spisuję jego cytaty i przemyślenia. Tu autor również przytacza cytaty ze swoich powieści, opisuje różne przeżycia, które zdarzyły mu się po coś. Niezwykle wciągająca i inspirująca lektura.


2. Joseph Murphy. Potęga podświadomości. Książka-klasyk, do której warto co jakiś czas wracać i przypominać sobie mądrości w niej zawarte.


3. Meera Lee Patel. Zacznij od dziś. Poznaj siebie. O ile nigdy nie zrozumiem książek w stylu "Zniszcz ten dziennik" (właśnie wyszło nowe, kolorowe wydanie tego dziwactwa), o tyle takie twórcze książki uwielbiam. Motywują, zmuszają do zajrzenia wgłąb siebie i dialogu z sobą właśnie. Dialogu, na który stanowczo za mało przeznaczamy czasu w tym zabieganym świecie. Piękne ilustracje oraz motta autorki/zaczerpnięte przez nią od innych śledzę z przyjemnością na Instagramie.


5. John Acuff. Zawodowo od nowa. O zmianach, wypaleniu zawodowym, momencie utknięcia i poszukiwaniu własnej drogi. O zapale, pasji, szukaniu siebie i swojego przeznaczenia w świecie pracy.


6. Jeff Goins. Poznaj siebie i znajdź swoją drogę. O powołaniu i odnajdywaniu pracy, która jest naszym sensem i spełnieniem.


Takie książki uważam za inwestycję w siebie i nie żal mi na nie pieniędzy. Zakreślam w nich ważne myśli, przyklejam karteczki i co jakiś czas do nich wracam, bo umysł, podobnie jak ciało, jest leniem i trzeba go gimnastykować.

Gdziekolwiek spędzicie lato, otaczajcie się fajnymi ludźmi. Zróbcie sobie internetowy detoks. Poczytajcie dobre książki. Powycinajcie zdjęcia i wyrazy z gazet, które Was inspirują. Lato jest świetną porą na to, by zrobić nowe plany. 

Pół roku mamy za sobą. Dobrze, gdyby druga połowa była równie interesująca, co pierwsza. A nawet bardziej.

Alla prossima lettura!

Tramonto - zachód słońca na Sycylii

3 komentarze:

  1. Miło czytało mi się Twój post, czuć pozytywna energię. Dobrze że złapałaś wiatr w żagle, oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobają mi się Twoje słowa odnośnie blogowania. Wielu blogerów nie rozumie, że chce się pisać dla samego pisania, a nie tylko profitów. Zarabianie na blogu to fajna rzecz, ale nie ukrywajmy, przy tylu blogach nie wszyscy będą trzepali na tym kasę. Czy to jednak znaczy, że blog pisany z pasji jest gorszy? Oczywiście, że nie, przynajmniej w moim odczuciu. Twój blog jest świetny i cieszę się, że go poznałam.

    A czerwiec i mi szybko przeleciał. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Dominiko!

    Cudowny wpis! Energia i motywacja - aż kipią z niego. Lubię to! Książki motywacyjne to jedne z moich ulubionych. Miło się czyta o Twoich planach. Zyczę Ci powodzenia i mocno kibicuję!

    Ci , którzy są z Tobą od początku, zostaną :) Ciężko być non stop online, kiedy "prawdziwe" zycie toczy się obok :)

    Twoja wierna Czytelniczka <3

    OdpowiedzUsuń