środa, 29 marca 2017

Bliżej Nieba

Od czasu do czasu ponad wszystkimi tymi głosami odzywa się okrzyk i gwar dzwonów: tych najbliższych z Santa Maria del Popolo, potem gdzieś z San Carlo in Corso, z Trinita dei Monti i dalej od Awentynu i z Zatybrza brzmią spiżowe ptaki, przez chwilę milkną i znowu słychać '"ri! tri!" i "Giornale d'Italia", i piosenkę o miłości ...

Jarosław Iwaszkiewicz Voci di Roma

Ile jest kościołów w Rzymie? Według "Rzymskiego ABC" Krasickiego z 1966 roku ponad 500. Według bardziej współczesnych źródeł około tysiąca. Kto by je wszystkie zliczył ... 
Idziesz uliczką i nagle na Twojej drodze pojawia się jakaś świątynia. Jedna z wielu, a niepowtarzalna. W środku zaś historia zapisana w kamieniu. Ale nie tylko w kamieniu. Również na płótnie. W szkle witraży i drewnie świętych figur. Na marmurowej posadzce wydeptanej przez tysiące stóp. W mozaikach.
Co krok napotykasz kościoły i kościółki, maleńkie kapliczki obok okazałych bazylik, a nad nimi wszystkimi góruje ta największa - Bazylika Świętego Piotra. 



Rzym to miasto chrześcijańskie. Widać to nie tylko w kościołach, ale i na ulicach. Na każdym kroku spotkać można Madonnelle umieszczone na rogach kamienic w charakterystycznych medalionach. Są to tak liczne w Rzymie wizerunki Maryji - samej lub z Dzieciątkiem. Kiedyś służyły podobno przechodniom zagubionym w ciemnościach miasta jako drogowskazy. Zachwycają i pojawiają się nagle niczym piccoli gioielli - małe klejnoty, niepozorne drobiazgi i detale warte zatrzymania się i zwrócenia na nie uwagi.


Ktoś kiedyś powiedział, że w Rzymie jest się bliżej Nieba. I nie miał na myśli lodów, esencjonalnego espresso czy wspaniałości architektury, które - wiadomo - też są niebiańskie. Miał na myśli uduchowienie. Ogromną ilość kościołów i kościółków, które sprawiają, że bardziej nastrajamy się kontemplacyjnie. 
W kościołach wyjątkowo wyraźnie zapisany jest miniony czas. Kościoły to niemi świadkowie przeszłości, ostoja dla zagubionych w teraźniejszości, strażnicy wieczności.



Tak więc idziesz. Spacerujesz niespiesznie zdając się na przypadek.

I oto jest. Kościół. Jeden z wielu. Czasem nawet nie ma go w Twoim przewodniku. Tym lepiej.

Wchodzisz do niego trochę się ochłodzić. Na zewnątrz ponad 30 stopni, roztopiony przez gorąco asfalt przykleja się do podeszw Twoich butów. One też mają już dość wędrówki. Zostawiasz za sobą zgiełk ulicy i zanurzasz się w inny świat. W ciszy i półmroku palą się świeczki wotywne. Dlaczego te zwykłe z wosku coraz częściej zastępuje się lampkami elektrycznymi? Zmiana nie do odżałowania.
Siadasz. Patrzysz w oczy jakiemuś kamiennemu aniołowi albo świętemu stojącemu tu od niewiadomo jak dawna. Zdajesz się nasłuchiwać, jak świątynia szepcze - o tysiącach dusz i duszyczek, które tu przychodziły dawno, często setki lat przed Tobą pomodlić się, pomyśleć, zadumać, pobluźnić, wylać swoje żale, złość lub podziękować za otrzymane błogosławieństwa. Niekiedy zachwycić się - tak zupełnie po świecku - i na chwilę przystanąć w biegu. Zastanowić. Nad sobą. Nad innymi. Nad przemijaniem.
Gdyby mury kościołów umiały mówić ... Albo setki dzieł sztuki, które się w nich kryją ...



Najpiękniejsze co może być to kościół bez turystów. Taki spotkany przez przypadek, a w środku tylko jedna sędziwa nonna lub nonno pogrążeni w modlitwie do Najwyższego. Pokurczone od starości i pomarszczone palce nieśpiesznie poruszają się na paciorkach różańca.



Religia, wiara ... 

Włosi to katolicki naród. Ostoja katolicyzmu, podobnie jak Polska czy Irlandia. 85 procent Włochów identyfikuje się oficjalnie z religią katolicką. Każde miasteczko ma swojego patrona - świętego. Włosi organizują różne procesje, na których niosą figury świętych. Procesjom tym towarzyszą kolorowe, przaśne jarmarki i odpusty. Włosi uwielbiają otaczać się wizerunkami świętych, świętymi obrazkami, kiczowymi fosforyzującymi różańcami i innymi symbolami religijnymi sprzedawanymi masowo w sklepikach, na straganach i w miejscach kultu religijnego. Wystarczy udać się do negozi niedaleko Watykanu. Plastikowe, gipsowe i świecące w ciemności figurki, krzyże, szklane kule z Bazyliką Świętego Piotra i elektroniczne różańce (!) Oczywiście produkowane pod turystów z całego świata, ale i dla samych Włochów.

Święty Franciszek z Asyżu. Święta Katarzyna z Sieny. Święty Ojciec Pio z Pietrelciny. Papieże. 

Z drugiej strony seksowne kobiety i mit włoskiego kochanka. Sacrum miesza się z profanum na każdym kroku. Doskonale pokazał to Fellini w swoich filmach.

To są właśnie Włochy.

Spacerując nie tylko po Rzymie, ale również po innych włoskich miastach i miasteczkach na każdym kroku napotkamy figurę jakiegoś świetego, kapliczkę wciśniętą między dwa sklepy, wspomniane wyżej Madonnelle czy stary otwór w ścianie na Elemosina per la Madonna - ofiarę dla Maryji. 


Religia jest nierozerwalnie połączona z życiem codziennym. Z jednej strony żarliwa religijność, z drugiej kultura masowa, a jeszcze z trzeciej zabobony (o nich innym razem). 

Za to kocham Włochy. Za ten tygiel kulturowy, kolebkę chrześcijaństwa. Za pogańskie wierzenia wymieszane z religią katolicką. Za Watykan, jego skarby i jego niewyjaśnione teorie spisków, tajemnice. Za tysiące kościołów i kościółków, które stanowią podwalinę włoskiego państwa, jego historii, tradycji.

Bo nie ma Rzymu bez kościołów. Nie ma Włoch bez kościołów. I Kościoła. Bez Chiesa.

Tu naprawdę jesteśmy bliżej Nieba.

PS. Wszystkim Italofilom, ale nie tylko im, gorąco polecam książkę Ewy Bieńkowskiej "Spacery po Rzymie". Autorka spaceruje szlakiem kościołów i kościółków właśnie. Książka ma niesamowity klimat i przenosi do Wiecznego Miasta pokazanego od strony historii kościołów.


5 komentarzy:

  1. Fajna relacja. Żałuję że mam tak mało zdjęć z Rzymu. Dawne czasy jeszcze nie byłam uzależniona od fotografowania wszytkiego hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotografowanie uzależnia, to fakt. Czasem dobrze jest schować aparat, by nadmierne robienie zdjęć nie przesłoniło bycia tu i teraz :-) Gdziekolwiek jesteśmy, czasem wskazane jest odłożenie drugiego oka :-) i otworzenie szerzej naszych :-)

      Usuń
  2. Dziękuję za tę cudowną podróż! Niesamowicie piszesz... klimatycznie, intrygująco... Cudownie!

    Pozdrowienia kwietniowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to czytać :-) Wpisy o Włoszech bedą zawsze bardzo emocjonalne, ten kraj i jego kultura, historia, zabytki, język tak na mnie działają :-) PS. Już kwiecień, kiedy to leci?!

      Usuń
  3. Ach, rozmarzyłam się... Ja także mam wiele zdjęć Maryjek w medalionach, niektóre są prześliczne. Rzym bez kościołów nie byłby Rzymem...

    OdpowiedzUsuń