niedziela, 5 lutego 2017

Szklarenka i czekanie na wiosnę

Przed nami luty. A po lutym już szybko zleci do upragnionej, wyczekiwanej wiosny. Wytęsknione, spragnione kolorów oczy zobaczą pierwszą zieleń, blade twarze skierują się w stronę nieśmiałych, jeszcze słabych promieni słońca, a puchowe kurtki zalegną głęboko na dnie szafy, by dać odpocząć i sobie, i nam. 

I bardzo dobrze.

Uwielbiam to bliżej nieokreślone coś w powietrzu. Kiedy czujesz, że wiosna jest już tuż tuż. Nawet mój trzyletni synek stwierdził, że nie chce już zimy. Taka ona nijaka-niby jest śnieg, a jednak bałwana ulepić się nie da. W powietrzu czuć na razie wilgoć (lub ewentualnie miejski smog, o którym ciągle głośno).

Dziękuję za miejską zimę. Wiosno - przybywaj! Chwilowo mamy takie widoki z okna, ale już bliżej zieleni niż dalej.


Zaraz wstawimy do wazonu pierwsze tulipany, przywitamy hiacynty i będziemy patrzeć, jak szybko się rozwijają.

Zmienimy dekoracje. A skoro o dekoracjach mieszkania mowa.

Zawsze podobały mi się mini szklarnie. Nigdy jednak  sobie takiej nie kupiłam. Pewnego dnia ktoś chciał się takiej pozbyć. Bo w górnej szybce była wypalona dziura, pleksa zniszczona. Pleksę zamieniłam na szkło (szklarz za grosze przyciął na wymiar szybki), umyłam i jest jak nowa.

To żaden wstyd nadawać przedmiotom drugie życie. Czasem nawet lepsze. Przemalować. Podmalować. Zreperować. Albo tylko wyczyścić. Nastawieni na konsumpcjonizm często wyrzucamy różne rzeczy, zamiast naprawić. Ludzie jednak niektóre przedmioty po prostu świadomie oddają, wymieniają, może właśnie z tą myślą, że przygarnie i odświeży je ktoś inny, skoro im już się opatrzyły, znudziły, niepotrzebnie zawalają przestrzeń. I słusznie.

Przedmioty lubią żyć.

Zdarzyło mi się czytać na blogach, zwłaszcza tych niemieckich, o przygarniętych i odnowionych cudeńkach.

Brak mi w Polsce wyprzedaży garażowych, pchlich targów, ruchu i aktywnej wymiany dobra wszelkiego. Nie ma nic fajniejszego niż wykorzystywanie pozornie zbędnego, zastanawianie się, jaką dany przedmiot przebył drogę, nim trafił do nas. 

Nic bardziej twórczego od odmalowania wspaniałego drewnianego świecznika, stołka czy młynka retro (miałam okazję w przeszłości). 

Wspaniale jest tchnąć drugie życie w coś wyrzuconego.

Wracajac do szklarenki. Będzie pełna hiacyntów. Styropianowych jajek wielkanocnych, rzeżuchy, stokrotek. Potem kaktusów lub sukulentów. Aromatycznych ziół-bazylii, mięty i oregano. Położę w niej muszle przywiezione z wakacji. A potem kasztany, szyszki. W grudniu orzechy włoskie, bombki, gwiazdę betlejemską. Wymyślę sama dekoracje lub zainspiruję się różnymi pomysłami innych. Zgodnie z aktualną porą roku.


Pomału odganiam zimę dogrzewajac się jeszcze w blasku świec ustawionych w szklarence wśród korków po winie.

Bo lada moment w miejsce świec zawitają w szklarence hiacynty.

Ot, taka sobie szklarenka.


Do przeczytania wkrótce!

PS. Przepiękne dekoracje z korków po winie zobaczyłam po raz pierwszy w pewnej restauracji w Weronie w 1995 roku. Tysiące korków wrzucone do szklanych witryn były najlepszym wystrojem lokalu. Prosty i świetny pomysł. Korek to wspaniały materiał na różne twórcze działania. Poszukajcie w internecie - podstawki do kieliszków, wieńce, kule, karmniki dla ptaków, winietki na stół i wiele innych niesamowitych przykładów recyklingu. Mam jeden pomysł w głowie, może uda mi się go niedługo zrealizować. O ile zbiorę więcej materiału. Wcielam więc aktywnie w życie motto: "Keep calm and drink wine". I będę tworzyć. Z kieliszkiem wina w ręku.

Trzy ostatnie zdjęcia pochodzą z książki pełnej niesamowitych pomysłów - "Eko deco. Czas na recykling" (Joanna Tołłoczko. Piotr Syndoman).

4 komentarze:

  1. Azalia cudowna! Ten kolor! Ach! Pomysł z wykorzystaniem korków od wina - rewelacyjny! Szklarenka na pewno ma w sobie niesamowity potencjał. Uwielbiam takie przedmioty.

    Dobrego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste pomysły są najlepsze. Zawsze podziwiam ludzi, którzy wymyślają cuda na zasadzie coś z niczego :-)

      Usuń
  2. Cudna ta szklarenka! A ja bez przerwy zbieram jakieś rolki, butelki, pudełka... a potem wynoszę to do szkoły i dzieciaki wymyślają. Zawsze coś wymyślą...:) Już nie mogę się doczekać na te hiacynty! I na wiosnę...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci potrafią być niezwykle kreatywne :-) Uwielbiam sztukę (z) recyklingu.A wiosna-odrodzenie w sercu i duszy już bliżej niż dalej!

      Usuń