wtorek, 14 lutego 2017

Miłość a epilepsja

Walentynki. Święty Walenty był w pierwszej kolejności patronem epileptyków. Jakby tak dokładniej popatrzeć, to objawy zakochania i epilepsji mają wiele wspólnego. Nieuleczalna choroba. Szaleństwo, nieskoordynowane ruchy. Zaburzenia wzrokowe i słuchowe. Po prostu choroba układu nerwowego. Beznadziejny przypadek.

Kiczowate amorki. Bijące po oczach czerwienią kartki z wyznaniami miłosnymi. Pluszowe słodkie misie. Wszechobecne serca: poduszki serca, lizaki serca, naklejki serca, czekoladki serca, balony serca. Rabaty czternastego lutego dla zakochanych - zniżki w sklepach i restauracjach, romantyczne seanse kinowe i co tam jeszcze chcecie.

Święto świetnie wykorzystane przez tęgie głowy marketingu. Czy dobrze, czy źle - niech każdy oceni sam.
  
Walentynki, jakby nie było, są doskonała okazją do miłej kolacji we dwoje, kiedy dzieci wreszcie zasną i okazją do przywołania kilku fajnych wspomnień.
Pierwsze miłości to jeszcze te przedszkolne. Moja pierwsza miłość to Przemek w grupie Grzybków i zabawy plastikowym telefonem w dzwonienie do niego i prowadzenie wyimaginowanych rozmów. Potem Piotruś Pan. I Martin-szczerbaty piegowaty sześciolatek zrywający z ogródka sąsiadki kwiaty i wręczający je z urokiem łobuza mojej babci i mi. Babcia i ja, nie wiedząc o pochodzeniu nieskładnych dziecięcych bukietów, byłyśmy zachwycone. Sąsiadka - właścicielka ogródka - jakby mniej. 

Młody Sean Patrick Flanery grający w serialu Indiana Jones. Pewien Maciek w o rok czy dwa lata starszej klasie podstawówki. Chodzący w koszuli w kratę. To dla niego nadrabiałam drogę ze szkoły do domu. Kilka nieudanych platonicznych niespełnionych miłości. I te już bardziej poważne.

Długo by wspominać, wymieniać. 

Drogi Kochany Mężu. Jeśli to czytasz. Żaden Maciek w koszuli w kratę czy inny Indiana Jones nie stanowi dla Ciebie konkurencji.
Wszystkie miłości, począwszy od tych szczenięcych, po te dojrzalsze są nam potrzebne - kształtują nas, wzbogacają, uszlachetniają w radości i w cierpieniu. 
I pozwalają wreszcie spotkać tę właściwą.
Ktoś mi kiedyś powiedział na widok starszych ludzi idących ulicą i trzymających sie za ręce, że "w ich wieku to niesmaczne". Każdemu życzyłabym takiego braku smaku na starość.
Słodko-gorzka miłość ma różne odcienie, rożne nasycenie i charakter. Czasem blednie, zmienia się wraz z upływem lat, ale to zawsze miłość.
Niech zawsze będzie z Wami. Nie tylko w Walentynki.
Dziękuję Joli z bloga Mamidami za konkurs walentynkowy - wygrałam fajny plakat, który idealnie wkomponował mi się w sypialnię. Poznajcie koniecznie tego bloga, warto. Znajdziecie tam piękne zdjęcia i wiele różnych tematów potraktowanych często z przymrużeniem oka.


Zróbcie coś miłego we dwoje w Walentynki. Nieważne, czy to będzie domowe spaghetti z czerwonym winem i nastrojową muzyką w tle. Miła karteczka włożona do kanapek. Wspólne wyjście na spacer. Albo masaż stóp zmęczonych po całym dniu chodzenia w biurze na wysokich obcasach robiony podczas oglądania serialu. Przeglądanie zdjęć. Wspominanie. Wieczór bez telewizora i komputera. Albo już dobrze, niech mu będzie - Liga Mistrzów i wspólne jedzenie grzanek przy piwie.
Kluczem jest słowo RAZEM.

A ja sobie nucę włoska piosenkę Solo i pazzi sanno amare śpiewaną kiedyś przez Grazia di Michele. Tylko szaleńcy potrafią kochać.
Odrobina szaleństwa w miłości musi być.


Po Walentynkach to już naprawdę z górki do marca i do pierwszych znaków nadchodzącej wiosny. Powtarzając za Bobem Budowniczym: "Damy radę? Tak, da-my ra-dę!"
PS. Kto jeszcze nie zna Tiziano Terzani, niech nadrabia. Włoski dziennikarz, reporter i podróżnik, wieloletni korespondent Der Spiegla w Azji pisał wspaniałe książki. Porównywany trochę do naszego Ryszarda Kapuścińskiego. Piszę o tym, bo do zdjęcia stolika nocnego pozuje moja ulubiona książka Terzaniego - "Powiedział mi wróżbita". Polecam z całego serca.

Z okazji Walentynek życzę Wszystkim podążania słuszną drogą Miłości.

Bo choć potrafi ona nieźle dać człowiekowi w kość, to jednocześnie sprawia, że warto.

Oddychać, czuć i być czasem z jej powodu jak epileptyk.

10 komentarzy:

  1. Swietny tekst! Osobiście drażni mnie okrutnie cala czerwona otoczka "tego" dnia. Z wielu witryn najzwyczajniej wieje kiczem, a przecież to o wartościowej miłości być mialo :) no nic... Wszystko w tym świecie musi miec swoje miejsce.

    Wspomnien czar... Z tym kojarzy mi sie 14 luty. A ja wspominac za duzo nie mam bo Pan Maz pierwszą ma miłością od ponad 18-stu lat. Od czasow wczesnie nastoletnich. Matko! Ale ten czas leci! Ale najwazniejsze, jak dla mnie to jest to, ze ta moja pierwsza milosc miloscia

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłością pozostała (mądrą i dojrzałą) i przy tym najpiękniejszą i najwierniejsza przyjaźnią.

    Dominiko, telefon płata figle i komentarz mi podzielilo...

    Wszystkiego Milosnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię okołowalentynkowego kiczu. Ale każda okazja dobra do spędzenia czasu we dwoje, przy jakimś dobrym jedzonku choćby i na kanapie, byle razem :-) Zgadzam się-musi być przyjaźń, sama miłość bez przyjaźni okazuje się z czasem pusta i pozbawiona głębszego wymiaru. Również wszystkiego miłosnego Wam życzę, nie tylko dziś, a może - zwłaszcza nie dziś, ale na co dzień :-)! Piękny staż macie!

      Usuń
    2. Dokładnie! Pielęgnujmy okoliczności naszych uczuć :) Książkę wpisałam na listę L:)

      Usuń
  3. Super tekst :D coś jest z tą epilepsją na rzeczy, wszak już przed wiekami Ketling uderzając do Krzysi twierdził, że "kochanie to choroba ciężka" Ha! ;) Cieszę się, że plakat się tak pięknie wkomponował w Twoje wnętrze.

    Pozdrawiam i udanych Walentynek życzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walentynki jak prognozowałam - spędzone przy grzankach i Lidze Mistrzów, ale też udane :-) Plakat super, szkoda, że jak robiłam zdjęcia to miałam mało światła, ale jeszcze w jakimś wpisie plakat z pewnością się pojawi :-) do przeczytania :-)!

      Usuń
  4. Powiem szczerze, że dzisiaj nie dostałam żadnego czerwonego serca, ale za to przepięknego białego storczyka! :)
    A Miłość? Każda jest ta pierwsza, najgorętsza, najszczersza - tak jak słowa w tej popularnej piosence... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na jakieś zdjęcie storczyka. Mi zawsze padały, chyba źle podlewałam, ale uwielbiam :-) PS. Nadrabiam starsze wpisy na Twoim blogu i mam w tym wielką przyjemność :-) Obiecałam sobie przeczytać wszystko.

      Usuń
  5. Pięknie to ujęłaś. A co do Boba Budowniczego, też uwielbiamy jego hasło z synem hehe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bob, Auta Disneya i Strażak Sam u nas w kółko. Jedyną konkurencję robią im Bolek i Lolek oraz Reksio :-)

      Usuń