środa, 9 maja 2018

Wiosenny detoks




Witajcie. Nie było mnie tu trochę. Potrzebowałam detoksu. Wiosna jest idealną porą roku na rozpoczęcie diety, więc narzuciłam sobie jedną z najlepszych, bo taką, której bazę stanowią słońce, nowalijki i cudowne widoki kwitnących kwiatów oraz moich dzieci biegających boso po trawie. Kwiecień był czasem spędzanym bez komputera - po pracy miałam dość tego urządzenia i skutecznie go unikałam. Dzięki temu przeczytałam kilka książek i wróciłam na zajęcia dance fit. Zaczęłam doceniać weekendy i możliwość spędzania ich nareszcie na powietrzu. Dość już miałam murów, klimatyzacji i ekranu monitora. Dość szarzyzny i braku naturalnej witaminy D czerpanej z promieni słonecznych. Wiosna to najlepsza maseczka odżywcza.

Wracam więc porządnie odżywiona (i ożywiona) wiosenną energią.
Mam nadzieję, że podobnie jak ja-Wy również wraz z nastaniem wiosny poczuliście przypływ nowych sił, nadziei i możliwości.
Mam nadzieję, że grillujecie, jeździcie na rowerach, piknikujecie i uciekacie na zieloną trawkę, kiedy tylko nadarza się okazja.

Dla takich widoków jak te poniżej warto żyć.

Oddechu pełną piersią. I do przeczytania już niebawem - będzie obiecany niedawno na Instagramie wpis.


2 komentarze:

  1. Doskonale rozumiem potrzebę złapania oddechu. Nabrania dystansu. Wyłączenia się, chociaz na moment. Bardzo się cieszę, że wróciłaś, Dominiko. Juz wyczekuję kolejnego wpisu.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. To fakt wiosna uskrzydla!
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń