środa, 31 sierpnia 2016

Wakacyjne radości.

Dziś Międzynarodowy Dzień Blogera. Oglądałam rano wywiad z blogerami, którzy odnieśli sukces. Podobno 90 procent osób rezygnuje z blogowania już po pierwszym wpisie. Też się troszkę zniechęciłam, przyznam szczerze, bo od strony technicznej idzie mi opornie. Za to mam pełno zdjęć, pomysłów, myśli, którymi chciałabym się tu dzielić, więc zagryzam zęby i brnę do przodu. Zobaczymy. Najważniejsza jest pasja, zainteresowanie. Bloga stworzyłam dla własnej przyjemności i przyjemnością ma zostać. Przyjemnością, motywacją i radością. Mimo przeszkód natury technicznej (dopiero się uczę), będę zamieszczała kolejne wpisy, aż wreszcie dojdę do perfekcji. To tak w ramach rozważań o trudnych początkach blogowania...

Minęły wakacje, jak co roku przeleciały z prędkością światła. Był to czas pełen zabaw, słońca, malin prosto z krzaczka, czas lodów i wspólnych wygłupów. Ten czas jest najcenniejszy, dzieciństwo mija, a wspomnienia zostają. Dlatego chciałabym stwarzać moim dzieciom okazje do wspaniałej zabawy, okazje do biegania boso po kałużach, do brudzenia się i poznawania świata w ten najlepszy dziecięcy sposób. Zgodnie z mądrością, że brudne dziecko, to szczęśliwe (i zdrowe) dziecko, lipiec i sierpień upłynęły nam na brudzeniu się wszystkim, co możliwe na świeżym powietrzu (dziecięce T-shirty prezentują dumnie wzory z plam nie dorównujące największym dziełom sztuki), oglądaniu jaszczurek, gotowaniu zupy z trawy, rysowaniu kredą, kopaniu w piasku i tym podobnych.

Macie swoje jedyne, niepowtarzalne wspomnienia z wakacji, jak byliście dziećmi? Przyznacie chyba, że są wspaniałe, takie mało sterylne i najpiękniejsze, bo pełne pomysłów nieskalanych interaktywnymi zabawkami i wymyślnymi atrakcjami. Musicie to przyznać: najlepsze było podwórko, wakacje na wsi u dziadków ... Równie interaktywne, albo nawet bardziej, ale czy ktoś w ogóle kiedyś zawracał sobie głowę takim modnym teraz słowem ...? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz